Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/027

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tak rozważni. Chociaż, kiedy potem uderzył Indjanina, postanowiłem dać mu ostrą nauczkę.
— Prawdopodobnie posłuży mu ona za przestrogę, a wreszcie jeśliście mu dokładnie przestrzelili palce, to skończył już swoją karjerę jako westman. Nie wiem jednak, co myśleć o czerwonym, zachował się jak prawdziwy tchórz, a wszak ani trochę się nie przeraził, usłyszawszy ryk pantery. Nie wiem, co o tem sądzić.
— Więc ja wam w tem pomogę. Czy znacie Indjanina?
— Słyszałem, jak wymówił swe nazwisko, ale jest to słowo, na którem można sobie język połamać.
— Bo posługiwał się językiem ojczystym, w każdym razie, aby kornel nie domyślił się z kim ma doczynienia. Nazwisko jego brzmi Nintropan — hauey, a syn jego nazywa się Nintropan — homosz, to znaczy Wielki Niedźwiedź i mały Niedźwiedź.
— Czy to możliwe? O tych dwu słyszałem w istocie już nieraz. Tonkawa się wyrodzili i tylko ci dwaj Nintropanowie oddziedziczyli po przodkach zamiłowanie do wojny i snują się po górach i prerji.
— Tak ci dwaj są dzielnymi ludźmi! Czy nie widzieliście, jak syn sięgnął pod koc po nóż albo tomahawk? Tylko zobaczywszy, że twarz ojca pozostała nieporuszoną, zaniechał natychmiastowej zemsty za tę obelgę. Mówię wam, tym Indsmenom wystarczy mały rzut oka tam, gdzie my biali potrzebujemy długiej mowy. Od tej chwili, gdy kornel uderzył Indjanina w twarz, śmierć jego jest rzeczą postanowioną. Obaj „Niedźwiedzie“ nie prędzej porzucą jego tropu, aż go zdmuchną. Ale, wymieniliście mu wasze nazwisko, które, jak poznałem,