Strona:PL Karol May - Skarb w Srebrnem Jeziorze 01.djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Well, — odpowiedział. — Nie jestem od tego; mogę uczynić wam tę przyjemność, ale chciałbym przedtem wiedzieć, kto mi wyświadcza ten nieoczekiwany zaszczyt.
— Zupełnie słusznie, sir! Powinno się wiedzieć, z kim się pije. Nazywam się Brinkley, kornel Brinkley, jeśli wam się podoba. A wy?
— Moje nazwisko jest Grosser, Tomasz Grosser, jeśli nie macie nic przeciw temu. A więc za wasze zdrowie, kornelu!
Wypróżnił szklankę, przyczem wypili i inni, i zwrócił ją „pułkownikowi“. Ten poczuł się zwycięzcą, obejrzał go w sposób prawie obrażający od stóp do głowy i zapytał:
— Zdaje mi się, że to jest nazwisko niemieckie. Jesteście więc przeklętym dutchmanem, hę?
— Nie, lecz germanem, sir, — odpowiedział Niemiec, w sposób bardzo uprzejmy, nie dając się wyprowadzić z równowagi tem grubijaństwem. — Swego przeklętego dutchmana musicie skierować pod innym adresem; wobec mnie to jest nie na miejscu. A więc dziękuję za drink i z tem hallo!
Obrócił się energicznie na obcasie i odszedł szybko, mówiąc do siebie po cichu:
— A więc rzeczywiście Brinkley! I nazywa się teraz Kornelem! Ten drab knuje coś niedobrego. Muszę mieć oczy otwarte.
Brinkley wygrał wprawdzie pierwszą część zakładu, lecz nie wyglądał przytem bardzo na zwycięzcę; mina jego zmieniła się teraz, a wskazywała na to, że się złości. Spodziewał się, że Grosser będzie się wzbraniał wypić i da się zmusić do tego tylko groźbą;