Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/318

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— No, szanowny ojcze, wiesz przecież, kto ją oddaje.
Na to ojciec bardzo żywo odpowiedział, jak należało, ale nieuważnie dodał:
— Dobrze, dobrze, Janie!
Ksiądz był tak uderzony tą sceną, że na chwilę zawahał się i już zaczynałem wątpić, czy ceremonia się skończy szczęśliwie.
Ale ślub odbył się pomyślnie. Wychodząc z kościoła Uemnik zdjął białe rękawiczki i podniósłszy nakrywę chrzcielnicy, włożył je do niej. Pani Uemnik, myśląc o przyszłości, postąpiła ekonomiczniej i zdjąwszy rękawiczki schowała je do kieszeni a włożyła poprzednie zielone.
— No, panie Pip — rzekł Uemnik, tryumfalnie biorąc wędkę — pozwól się spytać, czy pomyślałby kto, że to ślub? śniadanie odbyło się w małej restauracyi, leżącej na pagórku o milę od łąk. Piłem za zdrowie młodej pary, starego ojca, zamku. Jednem słowem starałem się być jak najuprzejmiejszym.






Rozdział XXVII.

Chory Magwicz przeleżał w więzieniu cały czas od aresztowania do otwarcia sesyi,