Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/310

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nymi w portfelu była jedna z dokładnym opisem majątku Magwicza. Sprawozdanie to zgadzano się z danym Dżaggersowi przez Magwicza opisem majątku, który, jak sądził, otrzymam po nim. Nie wątpił, że przy pomocy pana Dżaggersa łatwo odbiorę majątek.
Po trzydniowej zwłoce przybył świadek z pontonu i wszystko od razu skończono. Magwicza wsadzono do więzienia, sprawę zaś odroczono do przyszłej sesyi, mającej nastąpić za miesiąc.
W tej przykrej epoce mego życia, pewnego razu wieczorem Herbert wrócił do domu ponury i zmartwiony.
— Drogi Hendlu, boję się, że wkrótce będę cię musiał pożegnać.
Klarriker zawiadomił mnie już o tem, to też nie zdziwiłem się tak, jak się spodziewał.
— Ominęlibyśmy dogodną sposobność, jeślibym odłożył swą podróż do Kairu i dlatego obawiam się, że będę cię musiał opuścić i to w chwili, kiedy ci najwięcej mnie potrzeba.
— Zawsze mi będziesz potrzebnym, ponieważ nigdy nie przestanę cię kochać, ale nie widzę, bym teraz bardziej cię potrzebował, niż kiedykolwiek.
— Będzie ci tak nudno samemu?
— Nie mam czasu na myśli o nudach. Wiesz, że o ile tylko mogę, siedzę u niego i jeślibym mógł, cały dzień spędzałbym w wię-