Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/309

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


siłem, by podjął się obrony tej sprawy. Nie miał jednak najmniejszej nadziei ocalenia Magwicza i wprost oznajmił, że sprawę zakończą w pięć minut, skoro tylko zjawi się świadek i że żadna ziemska moc nie może zmienić sprawy na naszą korzyść.
Wyznałem Dżaggersowi swój zamiar nie wyjawienia Magwiczowi straty majątku. Pan Dżaggers bardzo ostro upomniał mnie, że wypuściłem z rąk pieniądze i twierdził, że powinniśmy się starać choć część uratować. Nie krył jednakże, iż choć bywają wypadki, że nie konfiskuje się majątku, nasza sprawa nie należy do tego rodzaju. Bardzo dobrze to rozumiałem, nie byłem z podsądnym związany, ani węzłami rodzinnymi, ani żadnymi innymi, ani nie napisał nawet żadnego dokumentu przekazującego mi majątek do chwili schwytania, teraz zaś było już zapóźno na rozporządzenie. Nie miałem żadnego prawa do jego bogactw i stanowczo zdecydowałem nie męczyć się próżnemi staraniami.
Możliwe, że donosiciel miał nadzieję otrzymać nagrodę ze skonfiskowanego majątku Magwicza i miał w tym celu doskonałe sprawozdanie z jego stanu majątkowego. Ciało jego wyłowiono o parę mil od miejsca, w którem utonął, do tego stopnia zniekształcone, że można go było poznać tylko po tem co miał w kieszeniach. Między zapiskami znalezio-