Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/262

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak rozpoczęłaś walkę, jak się broniono przed tobą; znam sposoby, jakich użyłaś, by odwrócić podejrzenia. Wszystko wiem, i mówię ci to otwarcie. Rozstań się z dzieckiem; naturalnie, jeśli trzeba będzie przedstawić je dla twej obrony, sam je przedstawię. Oddaj mi dziecko, a ja użyję wszelkich środków, by cię uwolnić. Czy cię uwolnią, czy zginiesz, dziecko twe ocaleje“. Przypuśćmy, że ona zgodziła się na to, oddała dziecko i uwolniono ją.
— Rozumiem pana doskonale.
— Nic stanowczo nie twierdzę; pamiętaj, że to wszystko domniemania.
— Tylko domniemanie — powtórzyłem.
To samo powtórzył Uemnik.
— Przypuśćmy, że obawa i strach przed śmiercią pomieszały umysłowe zdolności tej kobiety i gdy ją wypuszczono na wolność, nie mogła już żyć na świecie i ukrywając się przed ludźmi, schroniła się do swego adwokata. Przypuśćmy, że on przyjął ją i hamował każdy wybuch namiętności tą ogromna władzą, jaką nad nią osiągnął. Rozumiesz w zupełności me słowa?
— Zupełnie.
— A więc przypuśćmy teraz, że dziecko wyrosło i wyszło za mąż dla materyalnych korzyści; przypuśćmy, że ojciec i matka jeszcze nie pomarli i żyją, nie znając jedno dru-