Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


się nie odznaczał, zdaje się, że był w czarnem ubraniu.
— Czy na twarzy miał szramy?
— Nie, o ile sobie przypominał, nie. Tak też przypuszczałem, bo choć byłem zamyślony i nikogo z siedzących obok siebie nie zauważyłem, najprawdopodobniej twarz ze szramami ściągnęłaby na siebie moją uwagę.
Była już pierwsza, gdym wrócił do Templ i bramę zamknięto. Nikogo nie widziałem w pobliżu, gdym wchodził do domu i do mieszkania.
Herberta zastałem już i natychmiast odbyliśmy długą i poważną naradę przy kominku.
Trzeba było tylko donieść Uemnikowi o mem odkryciu i wspomnieć mu, że oczekujemy jego decyzyi. Ponieważ obawiałem się zaszkodzić mu zbyt częstemi wizytami w zamku, postanowiłem donieść o tem listownie. Napisałem jeszcze przed położeniem się do łóżka, natychmiast sam odniosłem list i wrzuciłem do skrzynki listowej. Postanowiliśmy z Herbertem postępować jak najostrożniej.






Rozdział XIX.

Drugie spotkanie nastąpiło w tydzień po pierwszem. Znowu zostawiłem łódkę u przystani poniżej mostu, ale wysiadłem na brzeg