Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w Anglii. Niewątpliwie zdecyduje się na ten rozpaczliwy krok, jeśli go porzucisz.
Byłem tak przerażony tą myślą, że nie mogłem usiedzieć na krześle i zacząłem chodzić po pokoju z jednego kąta w drugi; jeśliby tak się stało, uważałbym się za jego mordercę choćby nawet sam się wydal. W porównaniu z tą myślą, lżej było mi znosić jego obecność, chociaż zgodziłbym się chętnie pracować całe życie w kuźni, jeślibym mógł się go pozbyć.
Nie można było jednak pominąć kwestyi — co czynić?
— Pierwszą i główną rzeczą — wydalić go z Anglii — wówczas może uda się go namówić i odczepić się od niego.
— Ale gdziekolwiek się go odwiezie, może znów wrócić.
— Najdroższy Hendlu, nie jestże rzeczą jasną, oznajmić mu, że tutaj i w sąsiedztwie Niugetu znacznie niebezpieczniej, niż gdzieindziej. Gdyby to można było wynaleźć jakiś pretekst do oddalenia go, ot, choćby nastraszyć go tym skazańcem lub kimś innym. Pomyśl no, czy nie znasz czegoś z jego życia?
— Niestety! Nic nie wiem o jego życiu. Gdym po nocach siedział z nim przy kominku, wprost do rozpaczy doprowadzała mnie straszna myśl, że znam go tylko jako złodzieja, który w dzieciństwie przez dwa dni śmiertelnie mnie straszył!