Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/076

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


dżali; o tem, jakie części Londynu leżą na prawo, jakie na lewo. Miasto było prawie obce Estelli, bo bezustannie znajdowała się przy pani Chewiszem do czasu swej podróży, a wówczas przejeżdżała Londyn tylko dwa razy. Spytałem, czy opieka nad nią nie jest zlecona panu Dżaggersowi, dopóki tu będzie, ale z żywością zawołała: Boże uchowaj!
Nie mogłem nie dostrzedz, że starała się pochlebiać mi a potem ukorzyć me serce, co napewnoby się jej udało, choćby było nawet sto razy trudniejszem. Ale nie czułem się szczęśliwym; bo gdyby nawet nie wspominała, że jesteśmy odi siebie zależni, widziałem, że opanowała me serce, bo jej się tak podobało; nie miała tak delikatnej natury, któraby dała pewność, że nigdy nie złamie i nie porzuci mego serca.
Gdyśmy przejeżdżali przez Hammersmit, pokazałem, jej dom pana Poketa i wyraziłem nadzieję, że ponieważ niedaleko jest stąd do Riczmondu będę miał prawdopodobnie sposobność widywania jej.
— Oczywiście, będziemy się widywali; pisano już im zapewne o tobie.
Spytałem, czy to liczna rodzina.
— Nie, dwie osoby: matka i córka. Matka zajmuje wybitnie stanowisko w towarzystwie, ale zdaje mi się, że chętnie powiększy swe dochody.