Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/056

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


między nogami. Na drugi dzień napisałem do pana Trebba, że będę musiał zerwać z nim stosunki, jeśli do tego stopnia nie szanuje publiczności, że trzyma u siebie takiego niegodziwca, zasługującego na naganę każdego rozumnego człowieka.
Dyliżans z panem Dżaggersem nadjechał tymczasem; zająłem miejsce i dotarłem do Londynu, zaraz wysłałem Józefowi beczułkę ostryg i sztokfisza (jako wynagrodzenie za to, żem nie był u niego), potem poszedłem do Bernarda.
Herbert siedział przy obiedzie, składającym się z zimnej wędliny i bardzo ucieszył się z mego powrotu. Poczułem potrzebę wyznania tajemnicy swego serca przyjacielowi i towarzyszowi. Wyprawiłem grooma do teatru, ponieważ nie można było myśleć o szczerości, póki Peper był z nami.
Po obiedzie usiedliśmy przy kominku.
— Kochany Herbercie! mam ci powiedzieć coś ważnego.
— Drogi Hendlu, okażę się godnym twego zaufania.
— Opowiem ci o sobie i jeszcze o kimś innym.
Herbert, założywszy nogi, patrzył w ogień, a widząc, że milczę przez chwilę, pytająco spojrzał na mnie.
— Herbercie, kocham... ubóstwiam... Estellę.