Strona:PL Karol Dickens - Wielkie nadzieje Tom II.djvu/047

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


z niczem poniżenie, to zupełne ukorzenie się, wiara i nadzieja wbrew samemu sobie, to wreszcie pełne oddanie duszy i serca ukochanemu człowiekowi. To właśnie to, com ja uczyniła!
Tu wydała dziki krzyk; schwyciłem ją wpół dlatego, że wstała z krzesła i rzuciła się naprzód, jakby chciała uderzyć sobą o ścianę i zabić się.
Wszystko to zaszło w jednej chwili. Posadziwszy ją na krześle, poczułem znany zapach mydła i gdym się obejrzał, ujrzałem w pokoju Dżaggersa.
Zdaje mi się, że nie mówiłem, iż zawsze nosił jedwabną, wielkich rozmiarów chustkę do nosa, która odgrywała wielką rolę w jego zawodzie. Widziałem, jak mieszał klienta lub świadka tem, że tryumfalnie rozpościerał swą chustkę, jakby miał zamiar zaraz obetrzeć nos, ale potem zatrzymywał się wiedząc, że nie zdoła tego dokonać, a już klient lub świadek złoży zeznanie. Gdym zobaczył go w pokoju, trzymał swą złowieszczą chustkę w obu rękach i patrzył na nas. Widząc me spojrzenie, pozostał parę chwil, milcząc, w tej pozie: „Czyż? Dziwne!“ a potem z niezwykłą szybkością obrócił chustkę na właściwy jej użytek.
Pani Chewiszem spostrzegła go równocześnie ze mną, ona, podobnie jak i wszyscy bała się go. Okazała silną chęć usprawiedliwienia się i wyszeptała, że jest punktualny jak zawsze.