Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


RZEKA.

— Lubisz pan wodę? — pyta was pewnego gorącego letniego dnia młody człowiek o ziemnowodnym wyglądzie. — Ogromnie, — brzmi zwykła odpowiedź, — A pan? — Nie mogę żyć bez niej, — powiada, a potem buduje potężną tyradę z samych przymiotników, których zadaniem jest wyrazić głębokie uwielbienie, jakie żywi ten osobnik dla prześwietnego żywiołu.
Bądźmy jednak szczerzy. Z całem uszanowaniem dla społeczeństwa w ogólności i klubów wioślarskich w szczególności, ośmielamy się przecież zauważyć, że najboleśniejsze wspomnienia, jakie chowa człowiek, próbujący szczęścia na Tamizie, łączą się z temi jego rozrywkami, w których brała udział woda. Kto słyszał kiedy o udanej wycieczce łodzią? Albo, aby nadać temu pytaniu zrozumialszą formę, kto kiedy taką wycieczkę widział? Sami uczestniczyliśmy w niezliczonych eskapadach tego typu i zapewniamy uroczyście, że nawet najbardziej dobrane towarzystwa, jakie kiedykolwiek puszczały się na nurty rzeki, nie umiały uniknąć nieszczęśliwych wypadków i to w ilości większej, niż zdrowy umysł zdoła pomieścić na przestrzeni ośmiu czy dziesięciu godzin.
Coś musiało być zawsze nie w porządku. Albo