Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w koszyku z prowjantami na opakowaniu zjawiły się znaki, wskazujące, że wszystkie zapasy uległy zniszczeniu, albo niecierpliwie oczekiwana osoba nie raczyła się zjawić, lub też, na jej miejsce zjawiał się ktoś zupełnie niepożądany, albo znów dziecko — jedno, czasem więcej — wpadało do wody, albo dżentlmen, który podjął się sterować, przez całą drogę narażał życie swych towarzyszów na niebezpieczeństwo, albo panowie, którzy zgłosili się do wioseł, byli „nie w formie“ i wykonywali dość denerwujące ewolucje, to zanurzając wiosła do wody i nie umiejąc ich wyciągnąć, to znów szarpiąc niemi gwałtownie i nie zadając sobie trudu, aby pomyśleć, że przydałyby się tu także inne ruchy. W obu wypadkach pracowali z takiem natężeniem i z takim rozmachem, że głowami dotykali dna łódki i w sposób zaiste poniżający pokazywali „kibicom“ podeszwy swych eleganckich pantofli.
To prawda, że wybrzeża Tamizy w pobliżu Richmond, Twickenham i innych dalekich przystani, do których często się zmierza, lecz rzadko dociera — są bardzo piękne. Ale od „Czerwonego domu“ do „Mostu Czarnych Braci“ scena zmienia się, jak pod dotknięciem różdżki czarodziejskiej. Dom poprawy, to bezwątpienia, szlachetny budynek, a weseli młodzieńcy, którzy „balansują“ po tej części wybrzeża, mogą bardzo pięknie wyglądać w perspektywie, na tle wieczornego nieba. Ale zbliska!
Wyobraźcie sobie, że musicie przybić do brzegu i wracać pieszo do domu: panny, o ile takie znajdują się w towarzystwie, rumienią się po uszy i spoglądają uparcie w inną stronę, a zamężne panie chrzą-