Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nazajutrz, wyszedłszy na ulicę, ujrzeliśmy, że kołatka była owinięta w starą, białą skórkową rękawiczkę. Wobec czego poczęliśmy w całej naszej naiwności (żyliśmy jeszcze wtenczas w stanie kawalerskim) zastanawać się, co to wszystko znaczy, dopóki nie przerwał nam rozmyślań głos najstarszej panny Willis in propria persona, która na jedno ze zwykłych pytań odpowiedziała z godnością: — Moje najserdeczniejsze dzięki, pani Robinson czuje się doskonale, jak, zresztą, można się było spodziewać, a dziewczynka wygląda cudownie. — Tak więc nasza ciekawość i ciekawość naszych sąsiadów została zaspokojona. Ale — rzecz dziwna — dlaczego tak proste rozwiązanie sprawy nie przyszło nam do głowy wcześniej?