Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/122

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żeli płód duszy takiego nędznika, jak ja, zasługuje na miejsce w twej pamięci — jeżeli tak marna istota może sobie rościć pretensję do miejsca w twojem sercu — przypomnij, przypomnij sobie, że niegdyś opublikowałem (własnym nakładem) pamflet pod tytułem „O szkodliwości polityki, dążącej do zniesienia ceł na wosk pszczeli“.
— Pamiętam, pamiętam! — łkała Lawinja.
— Tej właśnie sprawie, — ciągnął dalej patetyczny kochanek, — ojciec twój poświęcił całą swoją duszę.
— Całą, całą duszę! — potwierdziła sentymentalna Lawinja.
— Wiedziałem o tem, — rzekł Teodozjusz tragicznie. — Wiedziałem — i posłałem mu egzemplarz. Pragnął mnie poznać. Miałemż wyjawić swe rzeczywiste miano? Przenigdy! Nie, przybrałem to imię i to nazwisko, któreś ty tylekroć powtarzała z taką tkliwością! Jako M’Neville Walter poświęciłem się sprawie; jako M’Neville Walter zdobyłem twe serce; pod tem samem nazwiskiem zostałem wyrzucony z twego domu przez domowników twego ojca; i od tej chwili pod żadnem nazwiskiem i pod żadnym pozorem nie zdołałem zbliżyć się do ciebie. Teraz cię odnalazłem i z dumą oświadczam, że jestem — Teodozjusz Butler.
Młoda panna uległa tym przekonywującym argumentom bez jednego „ale“ i obdarzyła nieśmiertelnego obrońcę pszczelego wosku spojrzeniem najpłomienniejszej miłości.
— Czy wolno mi mieć nadzieję, — rzekł on — że przysięga, którą pogwałciło nierozumne postępowanie twego ojca, zachowa dawną moc?