Strona:PL Karol Dickens - Cztery siostry.djvu/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


cji damskiej Jone i Co, magazyny Spruggins’a i Smith’a na ulicy Totenham-court; potem miały się udać do składu Redmayne’a na Bond-street; stamtąd zaś do całego szeregu miejsc o których nikt nigdy nie słyszał. Panienki dla zabicia czasu, który podczas jazdy płynie bardzo powoli, obsypywały pochwałami pana Horacego Sparkins, albo wyrzucały matce, że wozi je tak daleko aby zaoszczędzić jednego szylinga; poczynały nawet wątpić, czy wogóle kiedyś dotrą do miejsca przeznaczenia. Nareszcie wehikuł zatrzymał się przed brudnym, oblepionym afiszami sklepem towarów bławatnych, gdzie na wystawie widniały najprzeróżniejsze gatunki najprzeróżniejszych wytworów tego przemysłu, a każda sztuka miała przy sobie kartkę z ceną. Na jednych kartkach czerniały opuchłe, pokrzywione siódemki zaopatrzone w malutkie trójki „niedostrzegalne dla nieuzbrojonego oka“. Gdzie indziej całe stosy lisów w najrozmaitszych cenach — od szylinga i półtorej pensa wzwyż; oryginalne francuskie gemzowe trzewiki para dwa szylingi i dziewięć pensów, zielone parasole w równie niewygórowanej cenie; poza tem „wszelkie istniejące towary“, jak zapewniali sami właściciele — a któż wie lepiej od nich? — „pięćdziesiąt procent niżej ceny kosztu.“
— Mamusiu dokąd tyś nas zaprowadziła! — zawołała w przerażeniu Teresa; — coby na to powiedział pan Sparkins, gdyby nas tak zobaczył!
— Naprawdę — mamusiu! — powtórzyła Marjanna którą ma samą myśl o tej możliwości przechodziły ciarki.
— Panie będą łaskawe spocząć. Czem mogę służyć? — zapytał skwapliwie człowiek, który mógł