Strona:PL Julian Ejsmond - Antologia bajki polskiej.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Spuśćmy staw, wszystkie zabierzem.
Nie będą mieć otuchy,
skoro staw będzie suchy«.
Ryby w płacz, a czapla na to:
»Boleję nad waszą stratą,
lecz można złemu zaradzić
i gdzieindziej was osadzić.
Jest tu drugi staw blizko,
tam obierzcie siedlisko.
Chociaż pierwszy wysuszą,
z drugiego was nie ruszą«.
»Więc nas przenieś« — rzekły ryby.
Wzdrygała się czapla niby,
dała się nakoniec użyć,
zaczęła służyć.
Brała jedną po drugiej w pysk, niby nieść mając.
i tak pomału zjadając.
Zachciało się nakoniec skosztować i raki.
Jeden z nich widząc, iż go czapla niesie w krzaki,
postrzegł zdradę, o zemstę zaraz się pokusił,
tak dobrze za kark ujął, iż czaplę udusił.
Padła nieżywa:
tak zdrajcom bywa.



Z CZĘŚCI III.
VII. ZAJĄCZEK.


Już pora miła
wiosny wschodziła,
młode gałązki
szły na zawiązki,
trawki bujały...
Zajączek mały