Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/292

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

ni grot, ni miecz;
twe słowo mnie rani,
serce mnie własne zabija!

Niech więdnie raczej zielony liść,
błyszczący rosą,
w który ubrałaś swoje komnaty
na moje pono przyjęcie;
ja muszę iść
za góry, za morza, za światy,
kędy mnie oczy poniosą
i rumak z wichru kurzawą,
— ja muszę! —

Spełniłem święcie
com ci przysięgał na duszę:
rozbrzmiewa świat cały,
twą sławą!
i ziemia pełna twej chwały!
Lecz nie zajadę do twoich bram
(o! wolej mi nieżyć!)
bo chociam cały zwyciężył świat,
nie mogłem siebie pokonać sam,
nie mogłem uwierzyć,
w co innym wierzyć kazałem rad! — — —
Gdym wroga walił na ziemię krwawą