Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/288

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rycerz z konia odpowiada:

Dozwól mi, pani, iść,
gdzie oczy poniosą!
Niech raczej więdnie zielony liść,
świeżą lśniący dziś rosą,
którym maiłaś tę bramę
na moje pono przyjęcie...
Patrzę w twe oczy — są takie same,
tak samo drżą ust twych korale,
i czoło — białe, i włosy — złote,
jakom je widział przez swą tęsknotę
w ciągu tych lat,
gdym w burzy i szale,
w bitew zamęcie
z ostrym swym mieczem przebiegał świat
ku twojej chwale...

O! jam ci dotrzymał święcie
danej przysięgi!
W najkrwawszych bitwach jam się tam bił
— co sił, co sił!
i takiej nie było potęgi,
z którą bym ja się nie mierzył
za twoją cześć
i której bym nie podeptał! —