Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/289

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Nie kłamie wieść!
i wiatr, co o mnie ci szeptał!
Jam w twoje imię
w walkach, w kurzawie i w dymie
przestrach i śmierć i zniszczenie szerzył:
w rozlewie krwi dobywał sławy!
I oto powracam dziś — krwawy,
zczerniały pożogą —
witeź mocarny,
lecz wstęgi z rąk twych nie biorę
ani do ust się kwapię;
(zawiózł mnie tutaj — pomimowoli —
rumak mój czarny
znajomą drogą...)

Dozwól mi iść!
serce we mnie jest chore,
serce mnie boli, —
niech raczej więdnie zielony liść,
z którego rosa jakby łzy kapie, —
wieczorna rosa, —
dla mnie są światy, morza, niebiosa,
koń mój i miecz, —
— wszystko, krom ciebie! —
Dozwól iść — precz!