Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nadziei tajnie, przesytu nudy,
płacz za rozwianem niebem ułudy,
złamane serce, bezczelne serce,
czyste anioły, zdradne bluźnierce:
wszystko to odczuł bez duchem kwiatu
i wszystko wonią powtarza światu.

I żyje ciągle; lecz z każdem latem
coraz się bledszym okrywa kwiatem,
łez coraz więcej przybywa woni
i liści żółtych więcej u skroni...

Nocami wiosną nad wody głębią
mgły się białawe i gęste kłębią,
a wiatr je niesie na łąki, błonie,
i w ogrodowe niesie ustronie —
na bez pachnący i stare drzewa.
A wtedy jedno morze zalewa,
spokojne, ciche, chłodne, wilgotne,
wszystkie zielenie i wszystkie kwiaty.
Mgły ciężko leżą, choć zwykle lotne,
a snów i marzeń anioł skrzydlaty
chodzi w mgle gęstej i snami sieje...
A kiedy rankiem wietrzyk powieje,
mgła bucha w niebo; łąka zielona
ku słońcu błyska snem odświeżona.