Strona:PL Jerzy Żuławski - Poezje tom IV.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


siedzieli razem, — piękni i młodzi, —
usta na ustach i skroń przy skroni....

Maj był i wieczór. Bez mówi wonią
o sępach, które gołębia gonią,
o gwiazdach, które konają rano,
gdy słońce głowę wzniesie świetlaną,
o kwiatach polnych i ostrej kosie,
o nocnym wichrze, wieczornej rosie,
o koralowej malin jagodzie,
którą w południe zdzióbały kawki,
o rwanych pączkach róż dla zabawki,
o muszce, którą zdeptało dziecię
i o zwiędniętym jaśminu kwiecie...

Słuchaj powieści! Bez ci opowie,
że skrzydła łamią i aniołowie;
bez ci powtórzy przysiąg tysiące
wiecznej miłości, zaklęcia wiary,
co, jak motyle w niebo lecące,
jak rzek majowych nocne opary,
wzniosły się w górę, — dzień jeden żyły,
jak liście suche jesienią zgniły.

Szept pocałunków i szczęścia śmiechy,
miłości cnoty, miłości grzechy,