Strona:PL Jerzy Żuławski - Kuszenie szatana.djvu/148

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chemicznego, aby później na tej podstawie wynaleźć antydotum.
Potem należało zrobić to samo z drugą chorobą, trzecią, dziesiątą — i tak dalej. Jako chemik zawodowy, nie łudził się bynajmniej co do trudności, jakie będzie musiał napotkać. Wiedział, że jego życie i siły wszystkie zaledwie może na to wystarczą, żeby jeden jedyny pierwiastek chorobotwórczy wyszukać, a już w najlepszym razie i skład jego zbadać. Nie chodziło mu jednak o to. A gdy czasem — mimowoli — uczuwał żal do życia ludzkiego, że jest takie krótkie i że przez to inni będą musieli kończyć to, co on zaczął, — wyrzucał to sobie potem i mówił: Dlaczegóż być egoistą? dlaczegoż ja mam koniecznie dzieła dokonać? Zacząłem — to dosyć. Skończą inni. Dla ludzkości to wszystko jedno, byle rzecz była kiedyś zrobiona. — I uczuwał ogromną błogość na myśl, że rzecz z czasem musi być zrobiona i że ludzkość będzie szczęśliwa — i z podwójną energją brał się do pracy.
We dnie nie miał czasu, pracował więc w nocy. Miał przedtem zamiar składać w krótkim czasie egzamina magistra farmacji — teraz jednak, przy tem zajęciu, nie mogło być nawet