Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdy chytra Kotka spokój zakłóciła.
Wdrapawszy się na drzewo, Orlicę przyzywa
I rzecze: «Sąsiadko miła!
Czeka nas dola straszliwa:
Musimy umrzeć; bo przecież zgon dziatek
Śmiertelnym ciosem godzi w serce matek.
Czy widzisz, jak tam, w dole, Maciora przeklęta
Pod korzeniami drzewa jamę ryje zdradną?
Wkrótce stary dąb runie, i twoje pisklęta,
I moje biedne kotki, wszystkie razem padną
Pod zębem sprosnego zwierza.
Nie sądź, że mnie jakoweś przywidzenie mami:
Pilnuj się, bądź ostrożna, czuwaj, bo źle z nami.»
Nastraszywszy Orlicę, do stóp drzewa zmierza,
Gdzie Maciora igrała ze swoją gromadką.
«Smutna wiadomość, kochana sąsiadko,
(Chytra Kotka rzecze zcicha;)
Nie odchodź nigdzie, czuwaj nad rodziną,
Bowiem Orlica na twe dziatki czyha:
Gdy się oddalisz, niechybnie poginą.
Tylkoż cię proszę, nie zdradź tajemnicy,
Bo mi strach gniewu Orlicy.»
Tak kłamstwem trwogę rozsiawszy dokoła,
Uchodzi na bok i czeka, co będzie.
Maciora i Orlica, choć dziatwa jeść woła,
Nie śmią ruszyć się krokiem, wierząc w swym obłędzie,
Jedna, że jej potomstwo Ptak pochwyci zdradnie,
Druga, że lada chwila stary dąb upadnie.