Strona:PL Jean de La Fontaine - Bajki.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rzekła do małych ptasząt: «Brzydka rzecz się dzieje;
Czy widzicie? ta ręka zgubę waszą sieje.
Z tych ziarnek wyrosną siatki,
Matnie, stryczki i wędzidła,
Słowem, różne zdradne sidła
Na was i na wasze dziatki;
Dostaniecie się do klatki
Lub, co gorsza, na patelnię!
Jeśli chcecie ujść zagłady,
Posłuchajcie mojej rady:
Do pracy się weźcie dzielnie
I te ziarna, źródło złego,
Wyjedzcie co do jednego.»
Ale ptaszęta Jaskółkę wyśmiały:
«Mamy innych ziarn do syta,
Nikt cię o radę nie pyta.»
Gdy pola zazieleniały,
Jaskółka rzekła: «Jeżeli żyć chcecie,
To bez zwłoki, na wyścigi,
Wyrwijcie wszystkie łodygi.
— Ot, stara! nie wie co plecie,
Wrzasnęły ptaszki; wyrywać konopie!
Zbrakłoby na to dziobów w całej Europie.»
Nadeszło lato; Jaskółka znów prawi:
«Już praca was nie wybawi:
Złe ziarno rychły plon dało;
Lecz zważcie na mą przestrogę:
Przez jesień i zimę całą