Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/430

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


A wróg nam śpiewać każe
Hymny radości — — —

Grajkowie uderzyli do wtóru i po chwili umilkli.

»Jakożby dziać się to mogło,
Abyśmy, biedni wygnańcy,
Nucili pieśni syońskie
W obliczu cudzoziemców — — — «

Niepokój śród zebranych Judejczyków.
Piłat Poncki zmarszczył gniewnie brwi, rychle jednak gniew nieznacznym zastąpił uśmiechem.


ANTYPATER z cichym sykiem.

Dosyć!...

Acholijab urywa i chce opuścić miejsce.

POSEŁ DRUGI.

Niech śpiewa!... Nuta niewesoła,
lecz przejmująca,
inna od pieśni bachicznych,
co nam przejadły się w Rzymie!...

Acholijab staje i czeka.

PONCKI PIŁAT do Heroda.

Śpiewak — świątynny?


ANTYPATER.

Tak! dziś nazbyt trudno
napotkać skoczków między Izraelem...


PIŁAT PONCKI do Acholijaba.

Nie masz-li innych pieśni w swym śpiewniku?


ACHOLIJAB.

Mam...