Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/284

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


DRUGI ŻYD.

Ty mnie obraził!... Jutro mi odpowiesz
Tam! przed Piłatem...


TRZECI ŻYD.

I! i! dajcie spokój...
Niema już prawa na tej judzkiej ziemi,
Odkąd Piłaty myją sobie ręce...


DRUGI ŻYD.

O, prawda, prawda, wielka, święta prawda — — —
Nie pójdziem bronić czci przed trybunały,
A na kułaki szkoda naszych grzbietów —
Dla twego — proga i dla mojej — bramy...
On tylko, widzisz, ma tę wytrzymałość:
Pod kułakami, patrz! znowu upada — — —
A wstań-że, wstań-że, judzki królu! wstań-że,
Synu Dawidów! Podnieść go!...
We troje
Sznury zwijają...
Smagaj go!... Jest jeszcze
Białość na plecach... Na włos, na pół włosa!
Smagaj, niech krew je zaleje do reszty,
A ja — umywam ręce!... Haha! haha! — — —


CHÓR PATRYOTÓW.

Miriam w bęben uderzyła,
Izraelski skacz narodzie!
Faraona zbrojna siła —
Koń i jezdny — w gorzkiej wodzie:
Wroga naszych Ojców, Boże!
Pochłonęło wielkie morze...

Miriam w bęben niech uderzy,
Niech do tańca naród stanie!
Na libańskiej dziś rubieży
Każesz rosnąć cedrom, Panie: