Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/282

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


AHOLA.

Z tobą, Eljaba, będzie tańszy handel.


ELJABA.

Madjanita jestem, ty żydówka...
Zakon...


AHOLA.

Dziś nie ma zakonu... Moabczyk
Czy Amorejczyk, Filistyn czy kupiec
Z Tyru, to jedno... Greczyn czy Rzymianin
To wszystko jedno... byle dobrze płacił...
Ezechielów już niema... Prorocy
Czasów dzisiejszych sami swoje córki
Na targ prowadzą... A więc dziś wieczorem...


ELJABA.

Gdzie?


AHOLA.

Pod Syonem na prawo... Trzy kroki
Od głównej bramy, wiodącej do wnętrza
Salomonowej świątyni... Zadatek?


ELJABA.

Masz go!...


AHOLA.

Hu! heach! śmieją się boginie —
Afrodis i Astoreth! — — —


JEDEN Z HANDLARZY.

Tak, Jazyelu! mówię, żeś oszukał
Mnie, przyjaciela swojego...


DRUGI HANDLARZ.

Oszukał?