Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.6.djvu/281

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ACHITOFEL.

Trzydzieści srebrników?


AHOLA.

I krużę wina dla dodania ognia
I krużę wina, aby moc wróciła...
Rozkosz, wiesz o tem, pożera nam jędrność,
Wysusza ciało — trzeba je odświeżać.


ACHITOFEL.

Drogo się ważysz...


AHOLA.

E! czyż mam być lichsza
Od tego chłystka, który się powiesił,
Wziąwszy trzydzieści srebrników?... Sznur pereł
Dasz mi, by jego opałowa białość
Śćmiła na szyi czerwoność całunków
I ślad twych zębów lubieżnych... Kochany,
Słodki, jedyny, drogi, czarujący,
Przemożny, szczodry, boski ulubieńcze
Boskiej Astarty, z tobą mi umierać —
Nie! żyć noc całą w objęciach...


ACHITOFEL.

Kosztowny,
Bardzo kosztowny to nocleg...


AHOLA.

Co? idziesz?
Może chcesz uwieść swą rodzoną siostrę?
Pełno dziś Tamar i Amnonów... Skąpiec!
Woli swe ziarno, z którego mógł drugi
Wyrosnąć Mojżesz i naród z niewoli
Wywieść egipskiej, rzucić Molochowi...
Wiesz, że Onana pożarł ogień żywy!


STRAGANIARZE.

Świeże daktyle! świeże! świeże figi!