Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/083

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tam, gdzie wciąż mącą w powszechnej świątnicy
Czyste akordy niecni najemnicy«.

XXII.
I szedł, a za nim pobiegł chór szatanów,
Skrywszy swe lica w czarny kaptur mniszy,
I krzyczał tłumom: »Wysłańce niebianów,
Strzeżem spokoju i niebieskiej ciszy.
Biada o! biada, kto śród ziemskich łanów
Szumu piór naszych zagłuszon nie słyszy —
Zagłuszon pieśnią tej zbrodniczej treści,
Która odmawia sługom bożym części...

XXIII.
Wszak nam Jehowa złożył piorun w ręce,
Byśmy kruszyli na twardej go szyi,
Jednak się w krwawej nie lubujem męce,
Kiedy się ku nam zwraca żądło żmiji;
Wszak w piersi bije nam serce dziecięce
I dusze nasze bielsze od lilii —
Wszakże na ustach naszych zawsze gości
Hasło pokory i hasło miłości.

XXIV.
Rzucamy tylko wówczas swoje gromy,
Kiedy duch ludzki, napełniony pychą
Pragnie Jehowy tron potrzaskać w złomy
I nad tą ziemią, pokorną i cichą,
Buduje Babel; kiedy sił atomy
Łączy, by kościół pobudować grzechom —
Grzechom dociekań, grzechom wolnej myśli,
Co sobie sama nowe prawa kreśli!«

XXV.
I tak szumiały ponad mędrcem głosy,
Pełne szyderstwa i tajnej zawiści...