Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.4.djvu/045

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wicher coś mi jęczy, głuchy
Gdybyć słodziej i weseléj! —
Coś szepce:
O, łabędzie, srebrne puchy
Nie usłały ci pościeli
W kolebce!
Tak mi jęczy wicher głuchy...

Oto biały ptak przedemną,
Pośród wody swemi pióry
Trzepoce:
Spadły krople w toń już ciemną
Z blaskiem tęczy, co śród chmury
Migoce,
Gdy trzepotał ptak przedemną.

Hej! ta rosa, ta perłowa,
Nie przystroi chmurnej wody
W błękity
I mnie śnieżność łabędziowa
Nie rozerwie, gdym ja młody,
A zżyty,
Hej! ta rosa, ta perłowa!

Ptak odpłynął, a mnie głuchy
Wiatr ni słodziej ni weseléj
Wciąż szepce:
O, łabędzie, srebrne puchy
Nie usłały ci pościeli
W kolebce —
Tak mi jęczy wicher głuchy...



Grafika na koniec utworu.jpg