Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/451

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
345
WOJTEK SKIBA

XXX.
Święty Jakóbie! Pietrze! Wszyscy święci!
Módlcie się za nią!... I my, chrześcijany,
Jak tu jesteśmy, za świętej pamięci
Duszę Rozalii, z zgiętemi kolany
Zmówmy Ojcze nasz... Ty, Panie nad pany!
Ty, Ojcze — Boże, co z wielkiej litości
Z Łazarza zdjąłeś podarte łachmany
I między swoich posadziłeś gości,
Weź duszę tę do siebie, niech się piekło złości!...«

XXXI.
I potem zżółkłe umoczy kropidło
W wodzie święconej i pokropi zwłoki,
Ażeby szatan, z tą twarzą obrzydłą
Baczący pilnie na duszyczek kroki,
Uszedł od zmarłej w piekła dół głęboki:
»Idź precz, zły duchu! Odejdź! nie dla ciebie
Postanowiona! Za tych łez potoki,
Choć ciało zimna mogiła pogrzebie,
Jej duch między owieczki pójdzie spocząć w niebie!«

XXXII.
I »w imię Ojca i Syna i Ducha,
Świętego. Amen« — po trzykroć powtórzy,
Po trzykroć w wodzie, nim się trumna głucha
Zamknie na zawsze, kropidło zanurzy:
Niech poświęcona kropla zmarłej służy
Na ukojenie grzesznych ran, boć przecie
Najsprawiedliwszy w tej ziemskiej podróży
Po siedemdziesiąt siedm razy na świecie
Utyka w jednej chwili... Tak się to już plecie.

XXXIII.
A cóż dopiero, gdy człeka za szyję
Obejmie nędza, pokus rodzicielka,
I krew mu z serca, jak ów upiór, pije;