Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/444

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
338
JAN KASPROWICZ

Oddźwięk w ich sercach... Ach! w smutku utonie
Ze mną ich wnętrze! Ach! uczują dreszcze
Na obraz ten posępny, na słowa złowieszcze!

VII.
Jedno mi tylko zostało uczucie,
W które się robak nie wgryzł u korzeni;
Nie ma do niego przystępu zepsucie,
Co tak się w grobie mojej duszy pleni;
Ze wszystkich potęg, co dziś znikły w cieni
Płonych pożądań, jedna postać żywa
Jeszcze się dla mnie, jak ów dzień, promieni,
Jeszcze mi źródło żywota odkrywa
I szczęściem mnie obdarza, sama nieszczęśliwa.

VIII.
Kształt to przesmutny, o pobladłej twarzy,
Z dziwną boleścią w pogłębionem oku,
Co się tak ogniem tajemniczym żarzy,
Niby głąb ciemna górskiego potoku,
Gdy nad nim bluszcze zwieszają się z boku
Skał prostopadłych, a szczeliną z góry
Przecina tkankę żałobnego mroku
Ostry blask słońca, ten złocistopióry
Posłaniec rozkochanej w światłościach Natury...

IX.
Nie potrzebuję wyciągać swych ramion
Za uchodzącem widmem tej postaci;
Nie potrzebuję, drżący i bez znamion
Męskiego hartu, co się w złudach traci,
Płakać, choć nikt mi łzy tu nie zapłaci
Próżno wylanej; o! prośbą daremną
Nie potrzebuję jęczeć: »Wy, bogaci
W promień duchowie, pozostańcie ze mną,
Sieroctwa mego chmurę rozerwijcie ciemną!«