Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/429

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
323
WOJTEK SKIBA

XXX.
Tak! co za zapach w onych pieśniach czysty!
Zazdrościć blasków tych starożytnikom!
Tutaj niezwykłe, patrzcie! aorysty,
Co się nie śniły żadnym prozaikom;
Tam znów dygamma, bodaj eolikon,
Tu anakruzys, a tam dwa spondeje,
Miast — Bóg wie, czego... W sporze z gramatyką
Tu zwrot się jakiś, niby satyr, śmieje —
Wyliczyć wszystkie cuda, daremne nadzieje!...

XXXI.
O pieśni dawne! o wspaniałe pieśni!
Dziś jeszcze kroczym śladem waszych wzorów,
Lecz bez tej śniedzi, bez grzybkowej pleśni,
W którą was kryje mądrość profesorów!
Wy macie urok tych jasnych wieczorów,
Kiedy gwiazd tysiąc nad wodami pała,
Lub blask południa, woń mirtowych borów
I nieskalany czar nagiego ciała
Dziewicy, co dopiero z słodkich marzeń wstała...

XXXII.
Wy macie siłę onych wielkich mężów,
Półbogów macie potężną wspaniałość,
Rykiem lwa grzmiącą w takt srebrnych orężów,
Na przeniewierstwo i wroga zuchwałość;
Mądrość się kryje i rozumna dbałość
We waszem wnętrzu o skarby żywota;
Sentymentalna obcą wam ospałość,
Lecz jędrność jara, niby iskra złota,
Poucza: cnotą rozkosz, a rozkoszą cnota!

XXXIII.
Giętkie jesteście, jak ci zapaśnicy,
Co w świętych Delfach lub gajach Istmosu,
Z zapałem w piersi i z ogniem w źrenicy,