Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/422

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
316
JAN KASPROWICZ

Tęskną ulatać myślą na łan Jawy,
Nad brzeg Gangesu, w zapachy Ceylonu,
Lub gdzieś pod murem chińskim marzyć aż do skonu!...

VII.
Lub jaki czar to wieje w tym przypadku,
Gdy, zobaczywszy, że ostatnie spodnie
Nazbyt się mocno wytarły na . . . . . .
Umiesz się przenieść, gdzie jak istne kłodnie
Piętrzą się stosy materyi lub modnie,
Z szykiem paryskim wyrobione »sztuki«,
Gdzie krępy majster patrzy na świat godnie,
Dumny i szczęśliw, że jego nauki
Owoce umią cenić gładkie szlifobruki.

VIII.
Jakich obrazów stąd fantazya pełna,
Jakich refleksyi strzelają potoki!
Oto naprzykład patrzcie, co za wełna:
Ich właścicielki pasły się, gdzie stoki
Gór andaluskich lecą w jar głęboki,
Lub gdzie bifsteków i Lira kołyska
W mgieł Manfredowych otulona zmroki,
Lub cień swych ruin Bagczysaraj ciska,
Gdzie śni przy szmerze fontan zaklęta huryska...

IX.
Albo ta derka! albo ta koszula!
W podwójne garby zbrojne dromadary
Włos na nią dały, że jest godną króla!
Krocząc przez pustyń piaszczyste obszary,
Gdzie prostopadłe dopiekają skwary
Nie śniły pewno w tej bezmiernej głuszy,
Jakie po śmierci będą szerzyć czary,
Od katarowych broniąc nas katuszy —
Tak, nosów naszych broniąc i... jaegrowskiej duszy.