Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/420

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PIEŚŃ II.

I.
I czem rozpocząć pieśni księgę drugą?
Czem sobie zjednać czytelników łaski?
Ukorzyć czoła przed wielką zasługą,
Co zwiała wszystkie pozłociste blaski
Z muz helikońskich, dając im przepaski
Z skóry kowalskiej lub też płótno szare
Naokół bioder — a w rękę obrazki:
Modele maszyn, cyrkiel, młot i miarę
I tak im każąc dźwigać snać piekielną karę?...

II.
Odkąd rzemiosło i przemysł »rodzimy«
Przybrały haseł najszczytniejszych znamię,
W karły się dawne zmieniły olbrzymy,
A olbrzymami ci, co siedzą w kramie;
Odkąd stan średni mówi chłopu »chamie!«
Co niegdyś mawiać zwykł szlachcic wąsaty,
Słusznie, gdy kark swój i poeta łamie,
Kiedy rozwiewa swego płaszcza szmaty
Przed siłą, co lśni złotem, i co zbawia światy.

III.
Wszystko już było na tym grzesznym świecie,
Powiedział niegdyś Ben-Akiba rabi,