Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/342

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
236
JAN KASPROWICZ

Ledwie człowiek pomyśli, a z wolą
Juści bożą jest, mówię, co nieco,
Więc trza ochrzcić... Ha! kolki ją bolą,
By był chrzestny po temu... »Ze świecą«,

Tak powiada, »trza szukać chrzestnego« —
Anoć troszczy się o to, aż bolą
Kolki, mówię, Poluchnę, od tego,
Więc przyszedłem i proszę: mą solą
I mym chlebem nie gardźcie, mojego
Potrzymajcie wej! do chrztu... tak z wolą

Mojej żony upraszam...« Stało się:
Nie pogardził mym chlebem, mojego
Trzymał do chrztu — Kaziunia!... Walosie,
Walosiki nie u mnie!... »Niech strzegą
Złe cię duchy, braciszku, że w kłosie
Tyle, mówię, jest ziarna czarnego...

A kto winien!?...« Prześwietny urzędzie!
Niech go strzegą złe duchy, że w kłosie
Tyle murzu jest, mówię... Ta! będzie
I supasta, a wróble, jak w rosie,
Tak się kąpią w tem ziarnie... Hm! wszędzie
Powiadają: »stało się! stało się:

I brat starszy się żeni...« »A! bratku!
Wróble kąpią się w ziarnie, a wszędzie
Mówią, jako się żenisz?... Dostatku
Na dwie żony nie starczy... Tak będzie:
Twoja wygna Poluchnę... Niedźwiadku
Jadowity! jest prawda w tym względzie?«

Tak się niby go spytam... »Z chałupy
Obca wygna Poluchnę!... Niedźwiadku!«
Tak powiadam: »niech będą dwa trupy,
Nie dwie żony!... powiadam... Obiadku