Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/308

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
202
JAN KASPROWICZ

Jako tamten... Tylko mniej pyzaty...
Mniej czerwony... A jak powie: »Kotko!«
Abo »córko!« to już na sposoby,
Że aż się człowiek trzęsie, niby od choroby!

Nie! nie! Tamten jedyny na świecie,
Najpiękniejszy i najmilszy w życiu!
Przysięgała jemu wierność przecie,
Gdy oboje w onych bzów ukryciu
Tak się lubo żegnali... żegnali...
I napisze do niego znów listek:
»Mój ty luby! coś jest w obcej dali,
Toć dla ciebie jest mój żywot wszystek,
Toć bez ciebie żałoba mnie gniecie —
Najdroższy! mój najdroższy, jedyny na świecie!...«

Aż tu naraz — Boże Miłosierny!
Sama nie wie, jak rozum straciła!
Tak ją ogień rozpalił bezmierny,
Tak nabrzękła krwią jej każda żyła!...
Pan powracał późno w noc do domu,
Trza wstać z łóżka i drzwi mu otworzyć...
Otworzyła... O godzino sromu,
Że trza było tej chwileczki dożyć,
Gdzie się stała, jak ten pies niewierny!...
O Boże miłosierny! Boże miłosierny!...

Od tej chwili niema prawie nocy,
Aby złe to, co w jej wnętrzu siadło,
Odstąpiło od tej dziwnej mocy,
Którą wzięło nad dziewką pobladłą!
Zapomniała o wszystkiem: nie pisze,
Żadnych listów do matki, ni żadnych
Słówek nie szle lubemu; kołysze
Snać się tylko w tych marzeniach zdradnych,
Co jej żywot zmieniły sierocy
W więdnący kwiat tej jednej, tej okropnej nocy.