Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
170
JAN KASPROWICZ

Kumolu, jęk nad niczem?...« »Oj! a gdzie nad niczem« —
Tak Jewka mi odrzecze z spłakanem obliczem,
»Człek przyrósł już do kąta, przyrósł do tej skiby
Przez kilka lat tych, mówię, że dziś, jakby w dyby,
Kto serce moje zakuł, gdy trza wszystko rzucić!
Oj! płakać nie przestanę! Oj! będę się smucić,
Aż pewnie z smutkiem zejdę do ciemnego dołu.
Cóż chciałam?... Nic nie chciałam! pracować pospołu,
Poruszać się w podwórzu, pokręcić się w polu,
Pszenicę, wej! oczyścić z habru i kąkolu,
Zaglądać do obory, jak to dawniej było!
Pasierba-ć, mówię, wszystko, ale mnie się śniło —
Oj! śniło mi się ino, że już tak do końca
Harała będę w skwarze lipcowego słońca,
Jak gdyby na swem własnem... Oj! ty dolo moja!
Nie sarna ja spokojna u cichego zdroja:
Wygnali mnie, spłoszyli — nie szumnym jaworem,
Nie chrzęstem tej leszczynki, lecz prawie baciorem!
Radzicie niby prawo, a toć gdzie procesy,
Tam bale, mówią starzy, wyprawiają biesy,
Ostatnia to pociecha... Niech mu Bóg przebaczy
Za gorzkość mojej doli, za ciężar rozpaczy!
Oj! ziemio, święta ziemio! Oj! ty czarny znoju!
Ty pewnie już do grobu nie dasz mi spokoju...«


V.
Wiesz, późno było w nocy... Ja ci spać nie mogę,
Lecz sen też coś opuszczał i babę-psianogę.
Na gnieździe ci się wiła owo-ć moja żona,
Jak gdyby kuropatwa, w sam brzuch postrzelona.
»Macieju!« tak się naraz odezwie mi z kąta,
»Czy śpisz?« »Ba! gdzieżbym spać miał...« »Pewnie już z dziesiąta?«
»Co bajesz?...« tak jej powiem, »czy straciłaś miarę?
Dwunasta, nie dziesiąta... przykryj kości stare
Pierzyńskiem i stul gębę« — na to jej odpowiem...
»Czy słyszysz, jak wiatr wieje? aż mnie niby mrowiem