Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/275

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
169
JEWKA ORLICZKA

Orliczka im odrzecze: »Taki duch już we mnie,
Że wiary chcę dochować zgasłemu mężowi,
Jest dobrze mi u syna« — tak się im wysłowi...
Pewnego razu wracam coś w południe z miasta —
Sprzedałem dwa prosiaki —, aż moja niewiasta
Przywita mnie już w progu: »Ino wejdź w tę sprawę,
U Antka źle się dzieje; łzy wylewa krwawe
Ta Jewka, pasierb wręcz ją wypędził z chałupy...«
»Na, masz tu« — tak wyrzeknę do starej skorupy,
Do baby niby mojej — »widzisz, za prosiaki
Te kilka złotych, mówię, targ był ladajaki«
I zaraz do Orlika pobiegnę z pośpiechem:
»Mój Antku! — tak mu powiem — czyż to nie jest grzechem,
Wyganiać tę, co matką była zawsze tobie?
Toć ojciec się przewróci ze żałości w grobie,
Spokoju mieć nie będzie.« — Na te moje słowa
Tak on mnie wręcz zagadnie: »milsza swoja krowa,
Niż obce całe stado... Przetrzepałem trochę,
Jak zrobić się godziło, upartą macochę...
Niech idzie na komorne; chleb jej oddam święcie,
Lecz tu na moich śmieciach inne jest poczęcie:
Tu nie ma dzisiaj miejsca na dwie gospodynie,
Tak moja mi powiada, według tego czynię.
Pan ojciec też mi radził: »oddaj, co należy,
Lecz z karku niech ci baba cudza, gdzie chce, bieży...«
Ma słuszność...« »Ej! Antosiu! Nie tak ojciec własny
Przed śmiercią sobie życzył... zresztą powód jasny
Do prawa... świadkowałem...« »Ha, niech się prawuje,
Zobaczym« — tak ów gałgan wręcz mi w oczy pluje...
I poszła na komorne... Robiłem niejedno,
Ażeby uspokoić ową Jewkę biedną...
»Cóż płakać« — tak jej powiem — »tej nędznej izdebki,
Gdy chleb wam ino odda bez żadnej zaczepki?
I grosza też coś macie; kochana kumolu,
Uśmierzcie łzy te gorzkie, zaprzestańcie bolu,
Dyć wiecie, jeśli trzeba, to i proces pewny:
W swej chacie kąt dać musi; po co wam ten rzewny,