Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


V.

ECHIUM VULGARE.
(ŻMIJOWIEC POSPOLITY)

»... Mówicie,
Że niby przegrać tej sprawy
W żaden już sposób nie mogę?
Dyć się i zemszczę! Stary popamięta,
Co to, wej! znaczy zastępować drogę,
Co to, wej! znaczy zatruwać tak życie
Swemu zięciowi! Czy to człek, jak w orce
Ten koń kulawy?
Czy to my jakie bydlęta,
Niby te w mojej obórce,
Z których, od pracy, są już kości same,
By w jarzmie chodzić, gdy taki dziadyga
Kiwnie swym palcem? Oj, zetrę-ć tę plamę,
Zetrę-ć ją, mówię, tak, jak Twoja pięta,
Panienko święta,
Starła łeb smoczy, że została — figa,
Hi! hi! z całego, wej! stworu... Oj dziadu!
Tak poprzycinam ci te kudły siwe,
Jak szkapią grzywę,
Że ani śladu
Onej godziny
Nie pozostanie z czupryny!