Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
XCII
JAN KASPROWICZ

W Gopła zwierciedle gładkiem, szerokiem,
Niebo gwiaździstym patrzało wzrokiem,
A spiąwszy namiot nad grobem słońca,
Roniło krople pereł bez końca,
I ognia, którym chciało nas złudzić,
Nie mogło zimno wody ostudzić!

Staryśmy kopiec już pożegnali
I popłynęli dalej a daléj,
Przyroda wonną wabi nas ciszą
I łódź Goplanki z lekka kołyszą,
A gdzieś na świeżo zerwanej błoni
Dumka pasterki za wiosną goni!
Błogo nam — lubo! śród tego tchnienia
Zapomnieć można wszystkie cierpienia!
Lecz kiedy duch nasz tonie w uroku,
Tośmy ujrzeli w szarym obłoku
Znów dawien kurhan i nasze serce
Znów się tarzało w strasznej rozterce...
Och! kiedy nic nas więcej nie pieści,
Może zanucim wskutek boleści
»Boże coś Polskę!« — jednym oddechem.
I nam wtórzyły brzegi swem echem,
I wnet się w eter pieśń rozpłynęła,
Ale czy-ż władcę świata przejęła?!...


PRZYJŚCIE WIOSNY.
FANTAZYA.

ANIOŁ ZIMY:

Chcieli spoczywać wiecznie pod namiotem,
Jaki im wiosna z jedwabiu rozpięła,
Chcieli kołysać ducha w czółnie złotem:
Ich łódź po gładkiem zwierciedle płynęła,