Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
XCIII
NAJPIERWSZE POEZYE

A ci nie znając, co wichry i burze,
Pełne podziwu dla rannych korali,
Rączo się kładli na jasnych wód łoże
I z ust dziewiczych rozkosze czerpali.
Jam na to patrzał z chmurnego siedliska,
A jedno śnieżnych piór moich wzruszenie
Z eteru mroźne kropelki wyciska
I wraz gorące wystudza marzenie...
Jam na to patrzał, a świeże błękity,
Co ich wabiły młodzieńczym uśmiechem,
Przyćmiłem cienią lodowatej płyty
I wnet zmroziłem świat jednym oddechem. i t. d.

ANIOŁ WIOSNY:

Nie łudź się, śmierci aniele,
Że i dziś tę dzierżysz władzę,
Dziś ja w przyrody kościele
Nowe święto zaprowadzę,
Dziś ja nową stworzę dobę —
Jaka była przeszłej wiosny:
Z uśpionych zdejmę żałobę
I wleje płyn im miłosny,
A ten nektar — te słodycze
Wystygłe piersi rozgrzeją,
Ducha nakarmią nadzieją
I wskrzeszą życie dziewicze!... i t. d.

PIEŚŃ.

»Wstańcie uśpieni berłem niszczyciela,
Ożywcie w sercach młodzieńczą nadzieję,
Bo oto przyszła godzina wesela,
Bo oto szczęście znów do was się śmieje!

Cudowną szatę uprzędła mi Matka,
Och! cudowniejszej nikt w świecie nie stworzy,