Strona:PL Jan Kasprowicz-Dzieła poetyckie t.1.djvu/085

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
LXXV
NAJPIERWSZE POEZYE

DO BOGARODZICY.

Bogarodzico! z tronu niebiosów
Ku nam swoje zwróć źrenice,
Łzy się mieszają do naszych głosów —
Patrzaj! zwiędłe nasze lice!
Nam żałoba czoło radli,
Troska we dnie, troska w nocy,
Byśmy w boju nie upadli,
Byśmy mieli dosyć mocy!...

Bogarodzico! wrogi nam każą
Żyć i działać w myśli wrogów,
A my walczymy z wybladłą twarzą,
Bo nie chcemy innych bogów.
My cmentarnych się kamieni
Ujęliśmy siłą ducha,
A naokół nas się mieni
Doba z dobą, smutna, głucha!...

Bogarodzico! wieniec twej skroni
Wiją gwiazdy, wiją tęcze,
Niechaj on z siebie ognia uroni
I przepali nam obręcze:
Stopy wiążą nam kajdany,
Ślady krwawe na nich ryją,
Krwią nie jeden brat zalany,
Ledwie nasze łzy ją zmyją!...

Bogarodzico! świątyń kolumny
Obwinęły węże zdradą,
I w prochy ojców pomiędzy trumny,
W twarz nam sycząc, płód swój kładą,
Nad grobami ptacy czarni,
Dziko skrzydłem bijąc, kraczą,
A my ludzie, my cmentarni,
Żyjem zemstą i rozpaczą!... i t. d.