Strona:PL James Fenimore Cooper - Na dalekim zachodzie.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


indyjskie, i przez całą godzinę śledził go niepostrzeżony.
„Mój dobry Wężu,“ przerwał mu Sokole oko, „czyś się czasem nie dowiedział czego o jeńcach Mingosów, ojcu dziewcząt, któreś dopiero widział, i przyjacielu jego, niejakim Hurrym?“
„Czyngachguk widział ich,“ odparł wódz indyjski, „szli oni wolno i niezwiązani za wojownikami, czego rzadko pozwalają swym jeńcom!“
Sokole oko natychmiast pobiegł do sióstr, udzielić im téj pocieszającéj wiadomości; dodał przytem od siebie, że skoro tylko żyją, jest nadzieja, że się uda ich oswobodzić. Poczem powrócił do swego przyjaciela i zdał mu treściwą sprawę z wszystkich swych dotychczasowych przygód. Arka tymczasem zbliżyła się do forteczki i po chwili przybiła do lądu z wielką radością wszystkich, że się cało i zdrowo znaleźli w domu. Znaleziono wszystko w nienaruszonym porządku, tak jak było w chwili odjazdu; po spożyciu zatem skromnego posiłku, obecni mieszkańcy forteczki udali się na spoczynek, którego tak bardzo potrzebowali.





Rozdział VI.
Rokowania. — Uwolnieni z niewoli.

Ze wschodem słońca zerwali się Delawar z Sokolem okiem z swego łoża, a pierwszym ich