Strona:PL James Fenimore Cooper - Na dalekim zachodzie.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w kilku susach już znajdował się w łodzi i potężnemi uderzeniami wiosła oddalił się od brzegu. Wiatr zmienił kierunek, dzięki czemu udało mu się tak daleko wypłynąć na środek jeziora jeszcze przed nadejściem dzikich, że go już żadna kula dosięgnąć nie mogła.
Indjanie wpadli w gniew okrutny, gdy znaleźli pod skałą martwe ciało towarzysza; cofnęli się więc do lasu, poprzysięgając Sokolemu oku straszną zemstę.
Słońce wysoko już stało na niebie, gdy Sokole oko przybył do fortecy starego Huttera. Judyta i Hetty przyjęły go na platformie z wielką obawą i niepokojem.





Rozdział  V.
Smutne przywitanie. — Umówiona schadzka.

„Gdzie ojciec?“ zawołały obie siostry, widząc, że Sokole oko przybywa bez swych towarzyszy.
„Spotkało go nieszczęście!“ odpowiedział młodzieniec w zwykły sobie otwarty i prosty sposób. „Wpadł on wraz z Hurrym w ręce Mingosów, i Bóg wié, jak się to skończy. Przywiodłem z sobą łódkę, która była ukryta w lesie, dzicy więc nie mogą się tu dostać do nas, chyba wpław lub na tratwach. Koło wieczora połączy się z nami Czyngachguk; z jego pomocą, mam nadzieję, zdołamy