Strona:PL JI Kraszewski Psiawiara.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

lała zapomnieć. Rozmowa o muzyce wprawiała ją w rodzaj miłéj gorączki. Była urodzoną na artystką.
Jak skoro szczęśliwiéj się składać poczęły okoliczności, zmieniła mieszkanie, najęła fortepian. O lekcye już obawy nie było. Obiecywano jéj koncert, ale odmówiła. Miała słuszność; koncertujących jest bardzo wielu, a sędziowie często, różnemi powodowani pobudkami, wyroki o nich wydają najdziwaczniejsze. Na to się narażać nie chciała. Nie była ani chciwą, ani jéj się sława uśmiechała.
— Potrzeba być fenomenem, aby występować publicznie — mówiła skromnie — ja się nim nie czuję.