Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Złote jabłko 03.djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ROZDZIAŁ VI.

Historja podstolego i zaczepka o dyferencją.

— Był to sobie niedawno, gdyż sądzę że już mu pan Bóg dał niebo, możny bardzo obywatel w chełmskiej ziemi, jak to ją zwano przed laty, nazwę go podstolim...
Tak rozpoczął Parciński, a Stanisław mimowolnie wzdrygnąwszy, powtórzył głosem wzruszonym — podstoli?
— Tak, był to jego tytuł, dodał plenipotent, człek jakich mało, ale nie do dzisiejszych stworzony czasów... Dusza wielkiego chrześcjańskiego uczucia pełna, wiary w ludzi i świat aż do zbytku, pojęcie swych obowiązków, nawet takich które nie u każdego na to imię zasługują, niekiedy przesadzone; w dodatku odważny w młodości, na starość nieopatrzny, krew gorąca w żyłach, w sercu kipiątek... do szabli i do worka ręka zawsze gotowa.
Takim go jeszcze pamiętają wszyscy co go znali. Że to był człowiek majętny, jedną tylko mający córkę, dom trzymał otwarty, gościnny, i ani się opatrzył jak