Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Starosta Warszawski.djvu/221

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.


    X.



    Już było dobrze z północy, gdy państwa młodych, wedle obyczaju polskiego, uroczyście do ich apartamentów odprowadzono... Tu, w salce do niego przypierającéj, Brühlowie przygotowali cukrowe gody dla łaskawych gości... Wojewoda występował po królewsku, minister téż nie chciał się dać zaćmić, choć ta wieczerza nie dozwalała mu tak się okazać i bogactwem swém i przepychem, jakby był życzył sobie.
    Od kilku dni służba pana ministra miała salę pod swym kluczem... przybyłe wozy wyładowywano, a przystrojenie odbywało się tak tajemnie, iż najciekawsi, do których Bebuś się liczył, przez dziurki od klucza tylko dopatrzyć mogli, iż się tam pilnie krzątano. Słychać było stukanie, stąpanie, brzęk... Wnoszono pudła, kufry i kosze, ale przed przyję-