Strona:PL Józef Ignacy Kraszewski - Bajbuza 02.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Tknął wreście owego nieszczęsnego małżeństwa króla z rakuszanką i rzekł otwarcie: „Zamysł W. Król. Mości żenienia się z siostrą nieboszki ś. p. królowej polskiej, wcale mi się nie zda. Przez ożenienia dom rakuzki poujarzmiał królestw tyle; nadto, jestto obrzydliwe, zakazane od Boga, a wiesz W. Król. Mość, że Pan Bóg za grzechy królów, zwykł lud wszystek karać. Z miejsca więc mego i sumieniem senatorskiem nie pozwalam na to i przeczę“.
A że i to na króla kładziono, że za życia swego miał zamiar królewicza Władysława koronować, napomknął hetman, iż toby monarchię na dziedziczną zmieniło i pozwolić też na to nie godziło się.
— „Nie minie korona syna W. Król. Mości — dodał — ale dwie rzeczy potrzeba po temu. Daj mu W. Kr. M. przystojne wychowanie, wyjmij go z pod opieki kobiet. Druga rzecz potrzebna, aby cudzoziemcy byli od wychowania królewicza oddaleni…“
Z otwartością potem zarzucał hetman królowi, że obietnic narodowi uczynionych nie spełnił, zamków na Ukrainie nie wznosił, innych nie poprawiał, a sam otaczał się cudzoziemcami, szwedami, niemcami, hiszpanami, i radą młodą, której się dawał powodować, potajemnie korespondując z cudzoziemskimi monarchami.
„Z pokojów swoich królewskich tajemne listy